Opowiadania

Przykład opowiadania z naszego większego, niepublikowanego zbioru.

Dratewka

1.

Żył przed laty szewczyk pewien.
Jak wyglądał – tego nie wie
chyba nikt, co dziwne nie jest,
bo to były dawne dzieje.

Ludzie talent jego znali,
więc Dratewką go nazwali,
gdyż dla niego szycie dratwą,
było rzeczą bardzo łatwą.

Gdy plątała się, to raz ją
przerwał szybko z szewską pasją,
czemu sam się nawet zdziwił,
bo z natury był cierpliwy.

W swym zawodzie był artystą,
a do tego specjalistą
od zamówień nietypowych.
Mnóstwo butów kolorowych,
wielkich, sporych, średnich, małych,
uszył tak, by pasowały
na przeróżnych zwierząt nogi:
słonia, strusia, lwa, stonogi,
lisa, wróbla, psa, motyla,
małpy, zebry, krokodyla,
myszy, kury, kota, jeża,
konia oraz nietoperza.

2.

Sam zaś boso chodzić lubił.
Miał gdzieś buty, ale zgubił
do tych butów sznurowadła,
a więc ludzie porzekadła
dość znanego używali,
gdy się z niego podśmiewali.

Robił buty w niskiej cenie,
także te, na zamówienie.
Do jakości jego butów
nigdy nie miał nikt zarzutów.
Nawet buty wyszukane,
zawsze były wykonane
ładnie, tanio i fachowo,
a do tego terminowo!

Szewczyk – dobry i uczciwy,
wszystkim ludziom był życzliwy.
Chociaż czasu miał niewiele,
mieli pewność przyjaciele,
że gdy nawet w środku nocy
szukać rady lub pomocy
przyjdą do Dratewki domu,
nie odmówi jej nikomu.

3.

Szewczyk miał klientkę mrówkę,
której botki za złotówkę,
z eleganckiej skóry włoskiej,
na obcasie, z wąskim noskiem,
uszył kiedyś, bo nie była
zbyt zamożna, za to miła.

Kiedyś w nocy zapukała,
pilną sprawę bardzo miała,
bo swój tylny botek prawy
chciała oddać do naprawy.
Przy okazji też w środkowym
chciała, by jej obcas nowy
szewczyk zrobił; więc zaspany,
z głębokiego snu wyrwany,
wziął się szybko za robotę,
myśląc, że się wyśpi potem.

Kiedy się zajmował botkiem
mrówka szewczykowi plotkę
powiedziała w tajemnicy,
bardzo straszną, że z piwnicy,
pod zamczyskiem, tym za lasem,
głośny lament słychać czasem,
bo zła jędza (co jest pewne!)
piękną więzi tam królewnę,
gdyż uwielbia dźwięk jej szlochu,
z głębi piwnicznego lochu.

4.

Szewczyk był tym poruszony,
a ponieważ szukał żony,
to wieczorem, siedząc w domu,
myślał jak królewnie pomóc.
Czuł, że jest to trudna sprawa
i że czeka go przeprawa,
gdyż odstrasza jędza gości
atakami swojej złości.

Wiedział, że gdy jędza zła jest,
nochal bardziej jej odstaje,
oczy wielkie wybałusza,
strasznie też uszami rusza
i wydaje moc odgłosów.
A zapomnieć ich – nie sposób.

Gdzieś chodziły nawet słuchy,
że niedawno smok przygłuchy
do zamczyska trafił między
atakami złości jędzy.

Był to smok dość nietypowy,
bo mu z boków smoczej głowy,
wielkie uszy wyrastały,
które w trąbki się zwijały.
Za to skrzydła miał nieduże,
ale sprawne, więc podróże
bardzo szybkie mógł odbywać
oraz w wielu miejscach bywać.

5.

Jędza smoka wywęszyła,
czym się strasznie zezłościła.
Smok, gdy ją zobaczył z bliska,
to ze strachu słuch odzyskał
więc usłyszał jędzy dźwięki:
wrzaski, krzyki, wycie, jęki
i tak nimi się przeraził,
że się do niej mocno zraził.
Też na jędzę głośno ryknął,
potem prędko w lesie zniknął.

Ludzie zamek omijali,
gdyż się złości jędzy bali.
Czasem ktoś próbował wnikać
z czego jędzy złość wynika,
lecz Dratewka się nie głowił:
wykorzystać postanowił
najpierw doświadczenia własne:

– Może buty ma za ciasne?
Jaki numer jędza nosi?
Gdyby mrówkę tak poprosić,
żeby była taka miła
i jej buty mi zmierzyła?

6.

Mrówka bardzo pomóc chciała.
Do zamczyska podreptała,
które otoczone murem,
stało w lesie – dość ponure,
brzydkie, stare, brudne, ciemne,
zaniedbane, nieprzyjemne,
nie sprzątane… Z tej przyczyny
w oknach miało pajęczyny,
a w na w pół zburzonej wieży
było gniazdo nietoperzy.

Miało także bramę starą.
Mrówka pod tą bramą, szparą,
w mig do sieni się dostała,
choć się jędzy bardzo bała.
Butów kilka par znalazła.
Były brudne, lecz w nie wlazła,
w środku kroki policzyła
i notatki sporządziła.

Gdy wróciła, dumnym głosem
przedstawiła taki wniosek:
– Z liczby policzonych kroków
widać, że gdzieś co pół roku,
stopy jędzy się zmieniają
i o numer powiększają.

7.

A tej sknerze, czyli jędzy,
najwyraźniej żal pieniędzy,
żeby kupić buty nowe!
Wyjaśnienie masz gotowe!
Złość się wtedy w jędzy wzbiera,
gdy ją jakiś but uwiera!

Wziął się szewczyk za robotę.
Do roboty ręce złote
zawsze miał, więc uszył śliczne,
modne buty, lecz klasyczne,
na obcasie zgrabnym, który
wykończenie miał ze skóry.

Gdy je skończył, to czym prędzej
pobiegł, by odwiedzić jędzę
i ją spytać, czy by chciała
takie buty, gdyby miała
na ich kupno dość pieniędzy?
A jak nie, to… dać je jędzy.

8.

Jędza brudną głowę myła.
Drzwi mu wściekła otworzyła,
lecz gdy zobaczyła buty,
każdy but przez trzy minuty
z błyskiem w oku oglądała.
Widać było, że by chciała
dostać butów nową parę
i móc zdjąć te ciasne, stare.

Gdy więc przyszło do płacenia,
to burknęła od niechcenia:
– Mógłbyś dać mi je w prezencie…
Szewczyk na to: – Niech ci będzie!

Jędza szybko buty wzięła
i z radością wykrzyknęła:
– Strasznie za nie ci dziękuję!
Zaraz w oba się obuję!
Jakie piękne! Jakie modne!
Jakie miękkie i wygodne!
Chciała też go pocałować,
lecz się szewczyk zdążył schować.

9.

Gdy butami się cieszyła,
drzwi otwarte zostawiła
do piwnicy, przez pomyłkę,
więc królewna szybko, chyłkiem
przez otwarte drzwi uciekła…
Jędza nawet się nie wściekła,
bo zajętą miała głowę
przymierzając buty nowe!

A królewna, na wolności,
pełna szczęścia i wdzięczności
dla Dratewki, była żoną
dobrą, czułą… Wymarzoną!
Ich małżeństwo – wręcz wzorowe!

(Co pół roku buty nowe
od Dratewki dostawała,
żeby jędzą się nie stała.)